Modliłam się do Św. Rity o pomoc w rozwiązaniu bardzo trudnej dla mnie sprawy związanej z moją pracą. Chodziłam psychicznie zmęczona i zrezygnowana, straciłam nadzieję, że osoby, które mnie gnębiły zostawią mnie w spokoju. Nie pamiętam jak długo to trwało… przyzwyczaiłam się do tej sytuacji… aż w końcu pewnego dnia kiedy stwierdziłam, że cisza ze strony tych osób oznacza wreszcie spokój, one znowu się pojawiły i postawiły przede mną zadanie na które nie miałam już pomysłu…. usiadłam zrezygnowana ale podjęłam ostatnią próbę wykonania go….. Siedząc nad zadaniem, właściwie “gapiąc się” w pustą kartkę modliłam się zrezygnowana do Św. Rity…. kiedy nagle rozdzwonił się telefon służbowy….. odebrałam…. usłyszałam głos “nękającej” mnie kobiety…. pomyślałam w duchu, że nie sprostam ich wymaganiom….jednak ona powiedziała…”Pani Kasiu…niech już Pani nic nie robi, to coCzytaj więcej

Chciałabym złożyć świadectwo i prosić o modlitwę.  Zacznę od tego, że od wielu lat św. Rita była dla mnie ważna. Gdy mieszkałam w Krakowie, często odwiedzałam kościół św. Katarzyny i modliłam się przed Jej wizerunkiem. Do niej zwracałam się z prośbą o wstawiennictwo, gdy przez wiele lat nie mogłam zajść w ciążę. Trzy lata temu udaliśmy się z mężem nawet do Cascia, aby odwiedzić grób św. Rity, byliśmy  w Roccaporena, szukając jej śladów. Niestety nadal nie mogliśmy się doczekać dziecka, a co gorsza pojawiły się u mnie problemy zdrowotne. Gdy wreszcie w ubiegłym roku zdecydowałam się na poddanie się operacji ginekologicznej stał się cud! Okazało się, że jestem w ciąży. Ciąża była jednak zagrożona, co rusz pojawiały się kolejne komplikacje, aż e wreszcie lekarze zdecydowali się na wcześniejsze rozwiązanie. I tak w 36 tygodniu urodziłamCzytaj więcej

Jesteśmy szczęśliwymi rodzicami czwórki dzieci, w tym obecnie: Oliwii w wieku 15 lat, Amelii 7-latki, 4-letniego Kornela oraz najmłodszej 3-letniej Rity. Nasze pierwsze spotkanie ze św. Ritą miało miejsce ponad 5 lat temu, kiedy mając już dwie córki rozpoczęliśmy starania o adopcję dziecka, jak okazało się rok później – naszego synka Kornela. Przeczytaliśmy wtedy małą książeczkę o życiorysie św. Rity. Bardzo poruszyła nas jej postawa. To też utwierdziło nas w przekonaniu o słuszności naszej adopcyjnej drogi. Od tego czasu św. Rita stała się patronką naszych dzieci adoptowanych.  Kiedy Kornel miał 2 lata, zdecydowaliśmy się adoptować drugie dziecko, tj. córeczkę, jako 10-miesięczne niemowlę, z wrodzoną chorobą neurologiczną – schizencefalią, objawiającą się niedowładem prawostronnym, ryzykiem padaczki oraz małogłowia. Wówczas lekarze nie chcieli potwierdzić,Czytaj więcej

Mój syn jest narkomanem. Od 17 roku życia (będąc uczniem liceum) brał narkotyki i z nimi eksperymentował na wszystkie możliwe sposoby. Przez wiele lat nasze życie było piekłem. Na różne sposoby staraliśmy się mu pomóc, ale bezskutecznie. Ożenił się i urodziło się dziecko. Wszyscy myśleliśmy, że miłość do żony i dziecka będzie dla niego wystarczającym motywem  aby się leczyć. Trzykrotnie przebywał w ośrodkach dla narkomanów, ale po rocznym pobycie w każdym, wracał ponownie  do nałogu. Małżeństwo się rozpadło, synowa zabrała dziecko i wyprowadziła się, nawet nam dziadkom zabroniła kontaktów z wnukiem. Nie chciała mieć żadnych powiązań z “patologiczną” rodziną. Straciliśmy wszystko, jedynego syna, który staczał się coraz bardziej, chorował (żółtaczka typu C) i jedynego wnuka. Wnieśliśmy sprawę do sądu o możliwość kontaktów z wnukiem. Po dwóch latach upokarzających i bolesnych rozprawCzytaj więcej

Moja siostra Małgorzata i jej mąż nie mogli mieć długo dzieci. Siostra wiele lat się leczyła i w końcu zaszła w ciążę.Będąc w drugim miesiącu zaczęła plamić i znalazła się w szpitalu. Bardzo się bała czy utrzyma tę ciążę. W tym samym czasie była przyjęta również pacjentka z bólami – Teresa, która wtedy była z piątym dzieckiem w ciąży. Czwórka dzieci już była w domu i ona poleciła modlitwę do św. Rity. Moja siostra utrzymała ciążę i kiedy było pierwsze USG, gdzie można było  określić płeć dziecka okazało się, że to będzie dziewczynka – i tak już rodzice wiedzieli, że ich dziecko będzie miało na imię Rita. Rita urodziła się w 7 – miesiącu ciąży przez cesarskie cięcie 29.08.2005 r. była zdrową małą kruszynką samodzielnie oddychającą. A najdziwniejsze było to, że wszystkieCzytaj więcej

Szczęść Boże. Jesteśmy małżeństwem od ponad 5 lat. Po ślubie dowiedzieliśmy się, że mamy kłopot z poczęciem dziecka, żona leczyła się u różnych lekarzy, ale bezskutecznie. Szukaliśmy wszędzie pomocy, ale bezskutecznie. W końcu dostaliśmy adres kliniki w Białymstoku zajmującej się leczenie bezpłodności metodą naprotechnologii o nazwie: “NaPro Medica. Trafiliśmy pod opiekę wspaniałego człowieka dr. T. Wasilewskiego. Przez cały okres leczenia gorąco modliliśmy się do Boga ufając, że wysłucha naszej prośby o dar potomstwa. Codzienna modlitwa za przyczyną św. Rity umacniała nas w dążeniu do celu. Żona przeszła dwie operacje. I wreszcie w lutym 2011 r. dowiedzieliśmy się, że pod sercem żony poczęło się NOWE ŻYCIE! Nie poprzestaliśmy na modlitwie za przyczyną św. Rity, prosząc tym razem o prawidłowy rozwój dziecka i szczęśliwe rozwiązanie. Chwila, kiedy usłyszeliśmy, że Iza jest w stanie błogosławionym, była jedną z najpiękniejszychCzytaj więcej

“Już jestem na tym świecie!” Chcemy się podzielić radosną nowiną – dnia 23 lutego o godz. 00:23 przyszedł na świat nasz ukochany synek Dominik, Augustyn. Mimo iż miałam mnóstwo obaw związanych z porodem, wszystko przebiegło pomyślnie i nie zostawiło negatywnego śladu w mym sercu po stracie pierwszego dziecka. Pamiętam, że otrzymałam od Sióstr książeczkę z modlitwami do św. Rity. Jej powierzałam moje obawy modląc się codziennie. Pamiętam, że fakt bycia w ciąży został zdiagnozowany przez lekarza 22 czerwca, i data planowanego porodu na 22 lutego. W szpitalu znalazłam się owego 22 lutego, jednakże dzidziuś postanowił  przyjść na świat 23 lutego. Święta Rita cały czas ze mną była, myślę, a właściwie dzięki Niej została mi wyproszona łaska macierzyństwa. Jest ona moją orędowniczką. Dzięki niej cała ciąża przebiegłaCzytaj więcej

To było rok temu… miałam 25 lat, byłam żoną wspaniałego męża, mamą 5-cio letniego Wiktora. Po urodzeniu synka straciłam cztery kolejne 6-cio tygodniowe ciąże… powoli zaczynałam tracić wiarę w naturalne macierzyństwo. Zaczęliśmy z mężem planować adopcję, (zresztą plany pozostają aktualne i mam nadzieję za jakiś czas zostać także mamą adopcyjną) Stwierdzono u mnie niedoczynność tarczycy, która pewnie była powodem poronień. Zaczęłam kurację przyjmowania leków. Ale wymarzone dziecko nie pojawiło się… Usłyszałam o św. Ricie, jej historię, oglądnęłam film i… zakochałam się w Jej świętości… W tym czasie dane mi było odwiedzić Kraków wraz z przyjacielem, dzięki któremu poznałam św. Ritę, odwiedziłam także klasztor Sióstr na ul. Skałecznej. Byliśmy sami w pustym kościele. Spojrzałam na św. Ritę, która spoglądała pięknym wzrokiem z góry… Pamiętam, że popłynęła mi łza…Czytaj więcej

Dobiegałam 40-stu lat. Mój organizm był wycieńczony licznymi przejściami zarówno w domu, jak i w pracy. Z tego powodu leczyłam się na nerwicę i depresję i zażywałam silne leki psychotropowe. W tym czasie zaszłam w ciążę. Bardzo się ucieszyłam, ale jednocześnie pojawił się lęk o dziecko. Często przychodziłam do kościoła i modliłam się do św. Rity. Teraz też to uczyniłam , powierzając jej moje maleństwo i prosząc o opiekę. Na pierwszej wizycie lekarz stwierdził, że serduszko nie bije i kazał zrobić badanie, aby to potwierdzić, a był to 7 tydzień ciąży. Potem badanie wykazało niewielki wzrost i lekarz usłyszał słabiutkie bicie serduszka. Kolejny tydzień był decydujący, pełen strachu i napięcia. Potem wielka radość – serduszko biło właściwym rytmem. Niestety cały czas  towarzyszył mi wręcz traumatyczny stres związany z rodziną, sytuacją w pracy. Gdy byłam w 10 tygodniu,Czytaj więcej

  Wszystko zaczęło się od moich koleżanek, które mówiły: „Kondycji nie masz, mało się ruszasz…” a ja naprawdę czułam się coraz gorzej męczyłam się przy chodzeniu byłam ospała i nic nie chciało mi się robić. Poszłam więc do lekarza,gdzie zlecono mi zrobienie badań – wyszły źle: silna anemia, chora tarczyca, guzy na piersiach, mięśniaki i polipy na macicy i duża torbiel na jajniku. Zaczęłam się leczyć u 4 lekarzy specjalistów. Padł na mnie wyrok! Operacja! Ordynator wyznaczył termin – za tydzień będzie po wszystkim. Wszystkie wyniki i zdjęcia potwierdzały chorobę. Byłam załamana, ale każdy mnie pocieszał. Wtedy odwiedziła mnie mama, przywiozła mi od siostry zawinięte w serwetkę płatki róż od Świętej Rity. Powiedziała: „Połóż je sobie na chorym miejscu a Święta Rita Ci pomoże”… Opowiadała mi o jejCzytaj więcej