
Nie zamartwiaj się…
Kochani Bracia, kochane Siostry! Chciałabym Wam opowiedzieć historię mojego dotychczasowego prawie trzydziestoletniego życia. Odkąd pamiętam wierzyłam w Boga. Jeszcze jako dziecko w trudnych momentach zawsze zwracałam się do Matki Boskiej słowami modlitwy Zdrowaś Maryjo. Czy były to zwykłe dziecięce problemy czy trudne sytuacje zawsze byłam wysłuchana. Pamiętam trzy zdarzenia, które napełniły moje dziecięce serce szczerą wiarą. W podstawówce męczyły mnie koszmary senne, w innych odsłonach ale zawsze z tym samym końcem, moi rodzice umierali a ja zostawałam sama. Nieraz zdarzało się, że budziłam się z płaczem. Podczas jednej z takich nocy zaczęłam się modlić i to mnie uspokoiło, poprosiłam też Pana Boga o pomoc. Niedługo później te koszmary ustały. Pamiętam również, że kiedy któregoś dnia wracałam sama po wieczornym nabożeństwie do domu wszedł za mną do bramy kamienicy obcy mężczyzna, który śmiertelnieCzytaj więcej







