
Mamo, Tato…
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Przyjęliśmy właśnie kolędę i opowiedzieliśmy naszemu duszpasterzowi nasze zdarzenie, zachęcił nas by o tym napisać. Pragniemy podzielić się świadectwem cudu (przynajmniej dla nas po ludzku jest to cud) i wyrazić wdzięczność za doznanie szczególnej łaski uzdrowienia syna Przemysława. Dnia 17 listopada 2017 r. dostaliśmy telefon z Niemiec, że nasz syn zachorował i jest w szpitalu. Wstępna diagnoza – podejrzenie sepsy… i mamy czekać na kolejny telefon… Przerażenie! Jak? Skąd? Gdzie? Płacz, strach, płacz i… Boże dopomóż, Matko Święta nie opuszczaj nas… Rozpacz, tysiące myśli, odchodziliśmy od zmysłów całą noc, byliśmy bezsilni… ale uklękłam i prawie do rana odmawiałam z płaczem różaniec. W końcu usnęłam wymęczona płaczem. Na drugi dzień (18 listopada) rano około godz 10-11-tej kolejny telefon – i tragedia u syna stwierdzono bakteryjne zapalenie opon mózgowychCzytaj więcej



