Nie zrobiłam tego trzy lata temu choć stałam już przy furcie kościoła OO.Augustianów w Krakowie, aby przekazać tą cudowną wiadomość O. Proboszczowi, miałam się już nawet umówić na spotkanie, świadectwo miałam już nawet napisane na komputerze, choć jakoś nie mogłam go skończyć, może dlatego, że tego końca w mojej historii jednak zabrakło… Na ostatniej Mszy św. Poświęconej św.Ricie 22 listopada 2016 r. usłyszałam, że jest taka możliwość, aby uczynić to przez internet. Dzisiaj postanowiłam napisać swoje świadectwo, bo może to że nie uczyniłam tego wcześniej było błędem, pomimo wszystkich późniejszych wydarzeń, które miały miejsce w moim życiu i pomimo braku ich szczęśliwego zakończenia. Mnie też św.Rita wysłuchała w sprawie, która praktycznie miała szans na wyjaśnienie. Ktoś wciągnął mnie w sytuację w której nigdy nawet bym nie pomyślałam że się znajdę. To taka historia z cyklu tych najbardziej nieprawdopodobnych,Czytaj więcej

Moja ciąża od początku była patologiczna – zagrożona poronieniem… w dodatku mój mąż odszedł – nie chciał tego dziecka… lecz dziecko w moim łonie „utrzymało się” dzięki wstawiennictwu św. Rity. Kiedyś moja mama podarowała mi książeczkę z modlitwami do św. Rity, na której modliłam się serdecznie oo szczęśliwe rozwiązanie – i tak 19 maja 2004 r. urodziła się córeczka Urszulka, przez cesarskie cięcie. W tych trudnych miesiącach byli ze mną i przy mnie moi Rodzice, którzy także modlili się do św. Rity, a teraz cieszą się z urodzin pierwszej wnuczki… Do końca życia będę wdzięczna św. Ricie za jej wstawiennictwo u  Pana Boga i mojej mamie, że podarowała mi Nowennę do św. Rity. Agata z Poznania.Czytaj więcej

Modliłam się do Św. Rity o pomoc w rozwiązaniu bardzo trudnej dla mnie sprawy związanej z moją pracą. Chodziłam psychicznie zmęczona i zrezygnowana, straciłam nadzieję, że osoby, które mnie gnębiły zostawią mnie w spokoju. Nie pamiętam jak długo to trwało… przyzwyczaiłam się do tej sytuacji… aż w końcu pewnego dnia kiedy stwierdziłam, że cisza ze strony tych osób oznacza wreszcie spokój, one znowu się pojawiły i postawiły przede mną zadanie na które nie miałam już pomysłu…. usiadłam zrezygnowana ale podjęłam ostatnią próbę wykonania go….. Siedząc nad zadaniem, właściwie „gapiąc się” w pustą kartkę modliłam się zrezygnowana do Św. Rity…. kiedy nagle rozdzwonił się telefon służbowy….. odebrałam…. usłyszałam głos „nękającej” mnie kobiety…. pomyślałam w duchu, że nie sprostam ich wymaganiom….jednak ona powiedziała…”Pani Kasiu…niech już Pani nic nie robi, to co mamy wystarczy…. Przepraszam, że PaniąCzytaj więcej