Jesteśmy szczęśliwymi rodzicami czwórki dzieci, w tym obecnie: Oliwii w wieku 15 lat, Amelii 7-latki, 4-letniego Kornela oraz najmłodszej 3-letniej Rity. Nasze pierwsze spotkanie ze św. Ritą miało miejsce ponad 5 lat temu, kiedy mając już dwie córki rozpoczęliśmy starania o adopcję dziecka, jak okazało się rok później – naszego synka Kornela. Przeczytaliśmy wtedy małą książeczkę o życiorysie św. Rity. Bardzo poruszyła nas jej postawa. To też utwierdziło nas w przekonaniu o słuszności naszej adopcyjnej drogi. Od tego czasu św. Rita stała się patronką naszych dzieci adoptowanych.  Kiedy Kornel miał 2 lata, zdecydowaliśmy się adoptować drugie dziecko, tj. córeczkę, jako 10-miesięczne niemowlę, z wrodzoną chorobą neurologiczną – schizencefalią, objawiającą się niedowładem prawostronnym, ryzykiem padaczki oraz małogłowia. Wówczas lekarze nie chcieli potwierdzić, że dzieckoCzytaj więcej

Mój syn jest narkomanem. Od 17 roku życia (będąc uczniem liceum) brał narkotyki i z nimi eksperymentował na wszystkie możliwe sposoby. Przez wiele lat nasze życie było piekłem. Na różne sposoby staraliśmy się mu pomóc, ale bezskutecznie. Ożenił się i urodziło się dziecko. Wszyscy myśleliśmy, że miłość do żony i dziecka będzie dla niego wystarczającym motywem  aby się leczyć. Trzykrotnie przebywał w ośrodkach dla narkomanów, ale po rocznym pobycie w każdym, wracał ponownie  do nałogu. Małżeństwo się rozpadło, synowa zabrała dziecko i wyprowadziła się, nawet nam dziadkom zabroniła kontaktów z wnukiem. Nie chciała mieć żadnych powiązań z „patologiczną” rodziną. Straciliśmy wszystko, jedynego syna, który staczał się coraz bardziej, chorował (żółtaczka typu C) i jedynego wnuka. Wnieśliśmy sprawę do sądu o możliwość kontaktów z wnukiem. Po dwóch latach upokarzających i bolesnych rozpraw (synowa przedstawiałaCzytaj więcej

Moja siostra Małgorzata i jej mąż nie mogli mieć długo dzieci. Siostra wiele lat się leczyła i w końcu zaszła w ciążę.Będąc w drugim miesiącu zaczęła plamić i znalazła się w szpitalu. Bardzo się bała czy utrzyma tę ciążę. W tym samym czasie była przyjęta również pacjentka z bólami – Teresa, która wtedy była z piątym dzieckiem w ciąży. Czwórka dzieci już była w domu i ona poleciła modlitwę do św. Rity. Moja siostra utrzymała ciążę i kiedy było pierwsze USG, gdzie można było  określić płeć dziecka okazało się, że to będzie dziewczynka – i tak już rodzice wiedzieli, że ich dziecko będzie miało na imię Rita. Rita urodziła się w 7 – miesiącu ciąży przez cesarskie cięcie 29.08.2005 r. była zdrową małą kruszynką samodzielnie oddychającą. A najdziwniejsze było to, że wszystkie  kwiaty w domu, po narodzinach RitkiCzytaj więcej

Szczęść Boże. Jesteśmy małżeństwem od ponad 5 lat. Po ślubie dowiedzieliśmy się, że mamy kłopot z poczęciem dziecka, żona leczyła się u różnych lekarzy, ale bezskutecznie. Szukaliśmy wszędzie pomocy, ale bezskutecznie. W końcu dostaliśmy adres kliniki w Białymstoku zajmującej się leczenie bezpłodności metodą naprotechnologii o nazwie: „NaPro Medica. Trafiliśmy pod opiekę wspaniałego człowieka dr. T. Wasilewskiego. Przez cały okres leczenia gorąco modliliśmy się do Boga ufając, że wysłucha naszej prośby o dar potomstwa. Codzienna modlitwa za przyczyną św. Rity umacniała nas w dążeniu do celu. Żona przeszła dwie operacje. I wreszcie w lutym 2011 r. dowiedzieliśmy się, że pod sercem żony poczęło się NOWE ŻYCIE! Nie poprzestaliśmy na modlitwie za przyczyną św. Rity, prosząc tym razem o prawidłowy rozwój dziecka i szczęśliwe rozwiązanie. Chwila, kiedy usłyszeliśmy, że Iza jest w stanie błogosławionym, była jedną z najpiękniejszych chwilCzytaj więcej

„Już jestem na tym świecie!” Chcemy się podzielić radosną nowiną – dnia 23 lutego o godz. 00:23 przyszedł na świat nasz ukochany synek Dominik, Augustyn. Mimo iż miałam mnóstwo obaw związanych z porodem, wszystko przebiegło pomyślnie i nie zostawiło negatywnego śladu w mym sercu po stracie pierwszego dziecka. Pamiętam, że otrzymałam od Sióstr książeczkę z modlitwami do św. Rity. Jej powierzałam moje obawy modląc się codziennie. Pamiętam, że fakt bycia w ciąży został zdiagnozowany przez lekarza 22 czerwca, i data planowanego porodu na 22 lutego. W szpitalu znalazłam się owego 22 lutego, jednakże dzidziuś postanowił  przyjść na świat 23 lutego. Święta Rita cały czas ze mną była, myślę, a właściwie dzięki Niej została mi wyproszona łaska macierzyństwa. Jest ona moją orędowniczką. Dzięki niej cała ciąża przebiegła bezproblemowo pod względem fizjologicznym. Myślę, że to cud.Czytaj więcej

To było rok temu… miałam 25 lat, byłam żoną wspaniałego męża, mamą 5-cio letniego Wiktora. Po urodzeniu synka straciłam cztery kolejne 6-cio tygodniowe ciąże… powoli zaczynałam tracić wiarę w naturalne macierzyństwo. Zaczęliśmy z mężem planować adopcję, (zresztą plany pozostają aktualne i mam nadzieję za jakiś czas zostać także mamą adopcyjną) Stwierdzono u mnie niedoczynność tarczycy, która pewnie była powodem poronień. Zaczęłam kurację przyjmowania leków. Ale wymarzone dziecko nie pojawiło się… Usłyszałam o św. Ricie, jej historię, oglądnęłam film i… zakochałam się w Jej świętości… W tym czasie dane mi było odwiedzić Kraków wraz z przyjacielem, dzięki któremu poznałam św. Ritę, odwiedziłam także klasztor Sióstr na ul. Skałecznej. Byliśmy sami w pustym kościele. Spojrzałam na św. Ritę, która spoglądała pięknym wzrokiem z góry… Pamiętam, że popłynęła mi łza… nawet się nie modliłam. Po prostu spojrzałamCzytaj więcej

Dobiegałam 40-stu lat. Mój organizm był wycieńczony licznymi przejściami zarówno w domu, jak i w pracy. Z tego powodu leczyłam się na nerwicę i depresję i zażywałam silne leki psychotropowe. W tym czasie zaszłam w ciążę. Bardzo się ucieszyłam, ale jednocześnie pojawił się lęk o dziecko. Często przychodziłam do kościoła i modliłam się do św. Rity. Teraz też to uczyniłam , powierzając jej moje maleństwo i prosząc o opiekę. Na pierwszej wizycie lekarz stwierdził, że serduszko nie bije i kazał zrobić badanie, aby to potwierdzić, a był to 7 tydzień ciąży. Potem badanie wykazało niewielki wzrost i lekarz usłyszał słabiutkie bicie serduszka. Kolejny tydzień był decydujący, pełen strachu i napięcia. Potem wielka radość – serduszko biło właściwym rytmem. Niestety cały czas  towarzyszył mi wręcz traumatyczny stres związany z rodziną, sytuacją w pracy. Gdy byłam w 10 tygodniu, badanie wykazałoCzytaj więcej

  Wszystko zaczęło się od moich koleżanek, które mówiły: „Kondycji nie masz, mało się ruszasz…” a ja naprawdę czułam się coraz gorzej męczyłam się przy chodzeniu byłam ospała i nic nie chciało mi się robić. Poszłam więc do lekarza,gdzie zlecono mi zrobienie badań – wyszły źle: silna anemia, chora tarczyca, guzy na piersiach, mięśniaki i polipy na macicy i duża torbiel na jajniku. Zaczęłam się leczyć u 4 lekarzy specjalistów. Padł na mnie wyrok! Operacja! Ordynator wyznaczył termin – za tydzień będzie po wszystkim. Wszystkie wyniki i zdjęcia potwierdzały chorobę. Byłam załamana, ale każdy mnie pocieszał. Wtedy odwiedziła mnie mama, przywiozła mi od siostry zawinięte w serwetkę płatki róż od Świętej Rity. Powiedziała: „Połóż je sobie na chorym miejscu a Święta Rita Ci pomoże”… Opowiadała mi o jej cudach i życiu jak pomagała innym… Tak też zrobiłam: modląc sięCzytaj więcej