
Aresztowanie syna
Szczęść Boże. Chciałam podzielić się osobistym świadectwem, kiedy Chrystus zapukał do moich drzwi. Było to w zeszłym roku, kiedy spadła na nas wiadomość o aresztowaniu naszego syna. To było piekło na ziemi. miotałam się jak ptak uwięziony w klatce. Nie wiedzieliśmy, dlaczego i za co. Przez kilkanaście dni żadnych wiadomości. Spontanicznie zaczęłam modlić się na różańcu. Chodziłam wokół domu i odmawiałam go. Jakoś po kilku dniach odnalazłam książeczkę do różańca. Znalazłam ją po 16 latach gdzieś schowaną w ciemnym kącie w szafce. Nawet nie wiedziałam o jej istnieniu. Tak zaczęła się moja droga z Matką Boską. Do tej pory moja wiara była jak dogasający płomyk świecy. Ledwo się tliło, ale widać Chrystus był cierpliwy. Pamiętam, że prosiłam Go, aby nas uratował, bo giniemy i powoli zaczęły dziać się małe cuda. Najpierw list od syna i wiadomości. Później otrzymanieCzytaj więcej
