Dziewiąty czwartek – Nauczyciel ukrzyżowany

„Krzyż jest katedrą, z której Chrystus naucza”.

św. Augustyn

Augustyn nie rzucił tych słów przypadkowo. Katedra — cathedra — to w starożytności nie tyle budynek, ile krzesło nauczyciela, tron mądrości, miejsce, z którego padają słowa kształtujące umysł i serce ucznia. Kiedy więc Augustyn mówi, że krzyż jest katedrą, mówi coś bardzo konkretnego: że to właśnie tam, w rozpostartych ramionach Ukrzyżowanego, odbywa się najgłębsza lekcja, jakiej Bóg udziela człowiekowi. Jest to lekcja miłości bez granic — miłości, która nie cofa się przed ceną, która nie szuka własnego zysku, która wydaje się aż do końca. A także lekcja prawdy o człowieku — że nasze życie ma sens nie wtedy, gdy jest wolne od bólu, lecz gdy jest wypełnione miłością oraz nadziei — że śmierć nie jest ostatnim słowem, że każde cierpienie przyjęte z miłością nosi w sobie ziarno zmartwychwstania.

Kiedy Rita z Cascii prosiła Boga, by pozwolił jej uczestniczyć w Jego męce, nie prosiła o cierpienie dla cierpienia. Prosiła o bliskość. Cierń, który utkwił w jej czole — odłamek korony cierniowej, zgodnie z tradycją wyłamany z wizerunku Ukrzyżowanego — był odpowiedzią na tę prośbę. Odpowiedzią bolesną i dosłowną zarazem. W duchowości augustiańskiej, którą Rita wchłonęła jako mniszka z Cascia, cierpienie nigdy nie jest gloryfikowane samo w sobie. Augustyn nie był wielbicielem cierpienia — był mistykiem miłości. To, czego szukał przez całe życie w naukach manichejczyków, w filozofii neoplatońskiej, w uciechach cielesnych, a czego nie mógł znaleźć — to była miłość zdolna wypełnić przepaść ludzkiego serca. I znalazł ją dopiero w Chrystusie. Dopiero tam. Rita zrozumiała tę samą prawdę inną drogą: przez wdowieństwo, przez śmierć synów, przez lata klasztornej pokory, przez odrzucenie i wreszcie przez ból ciernia. Każde z tych doświadczeń było kolejnym stopniem tej samej cathedry — miejscem, w którym Chrystus mówił do niej: chodź bliżej. Stygmat nie był karą. Był zaproszeniem do wspólnoty losu z Tym, który cierpiał za wszystkich. Był znakiem, że Rita nie stała pod krzyżem jak widz, lecz weszła w jego cień całą swoją osobą.

Panie Jezu, boję się cierpienia. Nie chcę udawać, że jest inaczej — Ty wiesz to lepiej niż ja. Boję się bólu, który nie mija. Boję się nocy bez odpowiedzi. Boję się, że kiedy przyjdzie krzyż, zabraknie mi wiary. A jednak przychodzę do Ciebie — bo gdzie indziej miałbym pójść? Ty sam wołałeś z krzyża: Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił — i wiem, że znasz to ciemne miejsce, w którym czasem staję. Daj mi łaskę przyjęcia krzyża z miłością. Nie proszę, żebym przestał się bać. Proszę tylko, żebym mimo strachu — wybrał Ciebie. Żebym w każdym bólu szukał nie ucieczki, lecz Twojej obecności. Żebym uczył się od Ciebie z tej katedry, której tak bardzo nie rozumiem. Święta Rito, ty znałaś smak odrzucenia i samotności. Ty przyjęłaś cierń jako znak miłości, nie przekleństwa. Ty stałaś się bliska tylu ludziom właśnie dlatego, że sama nie ominęłaś żadnego z ich bólów. Wstawiaj się za mną, kiedy mi ciężko. Wyproś mi odwagę, której mi brakuje. I prowadź mnie — ku Temu, który naucza z krzyża. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu…

Święta Rito, naucz nas kochać.

Zachęcamy do zakupu opracowanego przez nas modlitewnika na każdy dzień roku:

https://dobroci.pl/produkt/sw-rita-modlitwy-na-kazdy-dzien

Jeśli nie chcesz przegapić żadnego odcinka zapisz się na newsletter, a my wyślemy Ci przypomnienie:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *